historiaeng

Per Ardua ad AstraPrzez przeciwności do gwiazd

Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich w Konstantynowie Łódzkim jest placówką resocjalizacyjną o charakterze półotwartym dla chłopców w wieku od 13 do 21 lat

więcej

Na terenach, gdzie obecnie znajduje się Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich w Konstantynowie Łódzkim kiedyś leżała malutka wieś Ignacew (od której wzięła się zwyczajowo stosowana do dziś nazwa zakładu) Wieś ta leżała przy obrośniętej szpalerami krzaków bzu piaszczystej drodze, odbiegającej od głównej szosy przy przystanku tramwajowym. W skład wsi wchodziły trzy przydrożne gospodarstwa oraz okazały dwór właściciela łódzkich fabryk Scheiblera wraz z domami dla pracowników dworu (rząd domków i obecnie nazywany czworakami) leżącymi przy podjeździe do dworu. Dwór, poza pałacem, miał rozległe zabudowania gospodarcze – stajnie i wozownie ( na miejscu obecnych warsztatów szkolnych ), inne budynki gospodarcze, a także piękny park składający się ze starych olbrzymich lip wraz ze stawami w miejscu, gdzie obok z ziemi wypływa mały, wpadający do płynącego po przeciwnej stronie szosy Neru strumyczek.

Kiedy wybudowano Zakład Poprawczy wraz z domkiem dla pracowników po jego wschodniej stronie – po dworze zostały już tylko ruiny, zapuszczony park i zarośnięte stawy. Budowniczowie wykorzystali niektóre pozostałe elementy zabudowań – na reszcie zaś wybudowali główny budynek zakładu – specjalnie przeznaczony do tego typu działalności, wraz z pierwszym,  prostszym niż teraz ogrodzeniem. W stawach – po ich oczyszczeniu mogli kąpać się wychowankowie zakładu, działało dzięki nim w zakładzie też koło wędkarskie.

Pierwsi chłopcy dotarli do zakładu w roku 1964. Wraz z zakładem uruchomiono tez gospodarstwo rolne mające wyżywić wychowanków i warsztaty produkcyjne. W zakładzie powstała szkoła, aby wychowankowie mogli uzupełniać – niekiedy olbrzymie – zaległości w wykształceniu.

W latach 60-tych i 70-tych miał miejsce rozwój okolic Ignacewa. Powstało ujęcie wody (dzięki niemu do dziś woda w zakładzie jest jedną z najlepszych w Polsce), droga została wyasfaltowana, powstał też w pobliżu Zakład Opiekuńczy w Żabiczkach (z którym wychowankowie Zakładu poprawczego wielokrotnie współpracowali), wybudowano też więcej domów mieszkalnych.

Dla rozwoju okolic istotne znaczenie miało połączenie tych terenów już od 1926 roku z pobliskimi miastami funkcjonującą do dziś linią tramwajową – wyjątkiem na terenach wiejskich.

W roku 1985 Ignacew stał się częścią Konstantynowa Łódzkiego.

W latach bliższych współczesności pojawiło się wiele zabudowań o charakterze rekreacyjnym (szczególnie w pobliskich Żabiczkach) sąsiadujący z zakładem hotel oraz działająca na potrzeby zakładu ekologiczna oczyszczalnia ścieków.

O historii zakładu i klimacie minionych lat może trochę powiedzieć zamieszczone poniżej ABC historii zakładu

Akcja ziemniaczana – jesienny zbiór ziemniaków. Mobilizowani byli wtedy chłopcy do zbioru własnych (zakładowych) i pobliskich ziemniaczanych pól w odpowiednim czasie. Zwyczajem kończącym akcje dla naszych wychowanków i innych pracujących z nami osób były zawsze ogniska, pieczenie ziemniaków  Podczas takich akcji – kiedy trzeba było zebrać plony rolne zawieszano wszelkie zajęcia w zakładzie i zajmowano się najpilniejszymi wtedy pracami gospodarskimi – pod opieką wychowawców, nauczycieli i instruktorów.

Bon-ton. W dawnych czasach wśród wychowanków zakładu bardzo ważną rolę odgrywały zasady właściwego zachowania –  na przykład wobec kobiet. Nauczycielki wspominają, że rzadko spotykały się z taką klasą zachowania jak w zakładzie podczas zajęć z naszymi chłopcami. Wiadomo było , że jeśli dali już słowo – obiecali coś – nawet to, że nie uciekną – można było być pewnym, że słowa dotrzymają. Rzadko też zdarzały się kradzieże – mimo tego, że w zakładzie często przebywali wybitni specjaliści w tym zakresie….

Centralne ogrzewanie – coś, co w dawnych czasach nie było znane w większej części zakładu. Chłopcy i instruktorzy dzień pracy na warsztatach rozpoczynali od palenia we wszystkich piecach, podobnie robiły kucharki w kuchni.

Dzień Sportu – na stałe wpisany w historię zakładu zwyczaj organizowania zawodów sportowych z dyscyplin olimpijskich w Dzień Dziecka. Tego dnia na boiska wychodzili zawsze wszyscy wychowankowie zakładu. Była też obecna cała kadra. Zapalano znicz olimpijski, rozkładano sprzęt sportowy, zapewniano jedzenie, picie, muzykę, grupy wychowawcze tworzyły własne transparenty. Zwycięska grupa zdobywała cenne nagrody. Podobną – choć na trochę mniejszą skalę imprezą były zawody „Siłacze” – podczas których chłopcy rywalizowali w podnoszeniu ciężarów, biegu farmera, noszeniu na czas ciężarów i innych. Obie te imprezy przetrwały do dnia dzisiejszego.

Elegancja – w dawnych czasach znacznie trudniej było dotrzymać kroku modzie. Pamiętajmy, że wymogi bez porównania większej dyscypliny w tamtych czasach polegały na obowiązku noszenia charakterystycznych mundurków i trepów składających się z kawałka drewna i skórzanego paska. Nie było też dostępnych jak dziś ulubionych przez młodzież ubrań markowych. Ale jednak – bordowe oryginalnie mundurki były często prane przez wychowanków w wybielaczach, aż do uzyskania koloru écru uważanego za najmodniejszy. Nie trzeba oczywiście dodawać, że były one idealnie czyste i wyprasowane, wszystkie guziki były na miejscu nie było tez nienaprawionej najmniejszej dziurki czy przetarcia. I to nie tylko dlatego, że takie były wymogi kierownictwa internatu – dlatego, że nie było honorowo pokazać się nawet swoim kolegom w innym stroju.

Falenica – nazwa zaprzyjaźnionego zakładu poprawczego dla dziewcząt. Podczas zdarzających się wspólnych spotkań i imprez niejedno serce zabiło mocniej i była okazja do pisania przez długie miesiące listów….

Gospodarstwo zakładowe – Zakład Poprawczy pomyślany był jako jednostka samodzielna i samowystarczalna. Warsztaty produkcyjne zapewniały potrzebny sprzęt, meble, naprawy, produkowały ogrodzenia oraz pomocnicze wyroby ślusarskie i stolarskie. Pracowały nie tylko na potrzeby Zakładu – zaspokajały tez potrzeby innych resortowych instytucji. Zakładowe gospodarstwo rolne miało pola warzywne i do zadań chłopców należała praca na nich. Uprawiali warzywa, i składowali je potem w kopcach. Od ich pracy zależało to, co znajdą później na swoich stołach. Chłopcy uprawiali też zboża na paszę dla zwierząt hodowlanych. Gospodarstwo  zapewniało żywność (kupowano niewiele rzeczy co miało szczególne znaczenie w trakcie kryzysu gospodarczego lat 8o-tych). Praca w polu była jednym z podstawowych narzędzi resocjalizacji w tamtych czasach (resocjalizacja przez pracę) – uczyła sumienności, systematyczności i konkretnych umiejętności często przydatnych po opuszczeniu zakładu. Chłopcy pomagali też w zbiorach w pobliskich gospodarstwach.

Hostel – na ulicy Tokarskiej w Łodzi (obecnie mieści się tam Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny) . Grupa wychowawcza przeznaczona dla chłopców, którzy spełniali warunki do wyjścia na wolność. Wychowankowie mieszkali tam pod opieką wychowawcy, sami wychodzili do miasta do pracy i szkoły. Czas ten był przeznaczony na naukę podstawowych umiejętności związanych z życiem samodzielnym, którego często chłopcy po wielu latach pobytu w placówkach zupełnie nie znali.

Inscenizacje – często tworzone przy różnych okazjach w dawnych i obecnych czasach. Wyróżniał się na nich zakładowy zespół muzyczny – pod nazwą „Nic tu po nas” – uświetniał uroczystości zakładowe i nie tylko. Był to profesjonalnie prowadzony zespół, w którym ci bardziej uzdolnieni muzycznie chłopcy grali na gitarze, perkusji, organach Hammonda.

Jedzenie – bardzo ważny element życia zakładu. Bardzo dobre – według zgodnych opinii – w dawnych czasach kiedy zakład posiadał własne gospodarstwo. Większość pracowników stołowała się regularnie w zakładzie. Obecnie gdy coraz ostrzejsze przepisy sanitarne nie pozwalają na prowadzenie własnej działalności – tylko intensywnym i pomysłowym działaniom pracowników kuchni i działu gospodarczego zakładu zawdzięczamy to, że wychowankowie przeniesieni z innych placówek, gdzie występuje żywienie zbiorowe, często z uznaniem się o naszej kuchni wypowiadają.

Krótkie włosy – a właściwie ich prawie zupełny brak – stanowiły istotny problem, jeśli chodzi o modę. W tamtych czasach wśród młodzieży obowiązywały raczej długie fryzury. Już od pierwszego dnia włosy świeżo przybyłego do zakładu były ścinane do samej skóry ze względów sanitarnych przede wszystkim – i taki rodzaj „uczesania” był wymagany w trakcie pobytu w zakładzie. Taka tez fryzura podczas wyjść na przepustki niechybnie zdradzała wychowanka jednego z różnego rodzaju zakładów zamkniętych. Trudno to zrozumieć w dzisiejszych czasach kiedy młodzież ścina w podobny sposób włosy zupełnie dobrowolnie…

Lekcje – czas i miejsce do którego przeważająca część wychowanków przeraźliwie się bała. W wielu sytuacjach to niepowodzenia szkolne były skutkiem wyboru drogi przestępczej. W dawnych czasach nasza szkoła podstawowa (gimnazjów jeszcze nie było) była szkołą ze szkoleniem rzemieślniczym – czyli taką, w której kosztem nauki przedmiotów ogólnych uczono przedmiotów zawodowych. Niezaprzeczalną zaletą takiej szkoły – szczególnie dla tych, którzy nie myśleli o karierze naukowej – było zdanie egzaminu czeladniczego i uzyskanie zaraz po niej zawodu . Mimo tego jednak wielki wysiłek stał przed pracownikami i uczniami zakładu, aby ten strach przełamać.  Efektem – poza świadectwami ukończonych szkół, których wiele jeszcze do chwili obecnej jest odbieranych przez ówczesnych uczniów – bywały pamiętane w zakładzie odwiedziny wychowanków po ukończonych studiach, robiących karierę w przemyśle, – a nawet pewnego ucznia,który odwiedził zakład jako pracujący na uczelni specjalista pedagogiki resocjalizacyjnej…

Jako ciekawostkę można podać że do dziś dnia jest to jedyna w województwie łódzkim szkoła – obecnie realizująca program normalnej szkoły publicznej – która pracuje sześć dni w tygodniu (tak, tak w sobotę też!) , a wakacje zaczynają się dopiero około 10 lipca…

Mundury – w dawnych czasach – zaraz po utworzeniu zakładu wszyscy pracownicy chodzili w mundurach (dyrektor zakładu był w stopniu majora). Dość szybko ze służb mundurowych zostali wyłączeni wychowawcy i nauczyciele. Długo jeszcze (aż do lat 80-tych) strażnikami byli na stałe oddelegowani funkcjonariusze Służby Więziennej z Zakładu Karnego przy ulicy Kraszewskiego w Łodzi. Można odnotować też ciekawostkę, że kiedy po reorganizacji zrezygnowano z pomocy Służby Więziennej, przez pewien czas – przed pojawieniem się strażników zakładowych – ochronę zakładu zapewniało dwóch portierów….

Z wojskowych elementów w zakładzie należy odnotować też musztrę stosowaną jako metodę resocjalizacji. Chłopcy ćwiczyli w grupach marsze i zwroty według wojskowych regulaminów i komend.

Nierealizowanie obowiązku szkolnego – dużo częściej niż obecnie zdarzająca się przyczyna pobytu chłopców w ignacewskim Zakładzie. Ponieważ w dawnych czasach przestępczość w Polsce była zdecydowanie mniej rozwinięta większość chłopców miała na sumieniu dość drobne przewinienia. Poza unikaniem szkoły należały do nich kradzieże kur, rowerów, jak jeden z nich opowiadał – wjazd na rowerze do kościoła.

Okoliczni mieszkańcy – w dawniejszych czasach powszechny był zwyczaj, że rodzice wykupywali dla chłopców mleko u okolicznych gospodarzy, a chłopcy po kolacji udawali się do tych gospodarstw, aby wypić przygotowany napój. Związane było to z łagodniejszymi z dawnych czasach zasadami bezpieczeństwa. Mieszkańcy wsi także często przychodzili korzystając z zakładowej sali telewizyjnej – wspominają do dziś jak oglądali tam takie wydarzenia jak lądowanie Neilla Armstronga na Księżycu…

Podróże – wycieczki – od spływów kajakowych i wizyt w jednostkach wojskowych – do kilkugodzinnych wycieczek do pobliskich obiektów kulturalnych są stałym elementem pracy zakładu i do dziś dnia nie ma bez mała tygodnia kiedy nie byłyby organizowane. Można dodać, że wielokrotnie osoby obserwujące naszą młodzież szczerze nie wierzyły, że są to wychowankowie poprawczaka – dla przeważającej większości z nich zachowanie chłopców było wzorowe i mogło być niedoścignionym przykładem dla innych grup młodzieży

Rajdy samochodowe  – w niedalekiej przeszłości zakład brał udział w organizacji we współpracy z Automobilklubem Łódzkim i obsłudze rajdów samochodowych. Obecne były u nas samochody zabytkowe, mające nieraz wiele dziesiątek lat – i budziły podziw swoim doskonałym stanem technicznym. Chłopcy również przyglądali się wysiłkom kierowców rajdowych rywalizujących o zdobycie pierwszych miejsc.

Świniarnia – część dawnego gospodarstwa zakładowego. Zwierzęta obsługiwane były przez zaufanych i przeszkolonych wychowanków. Do tej pory w okolicy pamięta się o przychodzącym do zakładu z Żabiczek rzeźniku na ubój hodowanych świń – i o własnej roboty wyrobach żywnościowych.

Treningi – jednym z bardziej atrakcyjnych dla chłopców miejsc pozostaje – uruchomiona na przełomie wieków – zakładowa siłownia. Chętni regularnie ćwiczą pod profesjonalnym nadzorem specjalisty i na sprzęcie, którego mógłby pozazdrościć niejeden osiedlowy obiekt tego rodzaju.

Urlopy – część roku wyczekiwana chyba najbardziej, okazja do spotkania się z bliskimi i przyjaciółmi. Obecnie regulamin zakładu przewiduje 55 dni urlopu rocznie – ale z zastrzeżeniem, że trzeba na niego zasłużyć ciężką pracą nad sobą i wzorowym zachowaniem …

Zwierzęta – ich posiadanie nie jest przewidziane żadnymi regulaminami w zakładzie. Jednak podczas wizyt w grupach można zauważyć kilka, bardzo fachowo prowadzonych, akwariów z pięknymi rybkami. Były też chomiki, papugi, traszki, a nawet pająki, których zwyczaje były z zainteresowaniem obserwowane przez wychowanków zakładu. Przez wiele lat też chłopcy opiekowali się psami, które przyjeżdżały wraz z opiekunami lub przebywały w schronisku dla zwierząt. Można powiedzieć, że była to swoista „dogoterapia” ucząca wychowanków odpowiedzialności, wyrabiająca zdolności do empatii. Obecnie teren zakładu opanowały raczej koty….

Serdecznie dziękuję za pomoc i dzielenie się wspomnieniami Państwu: Danucie Makowskiej, Małgorzacie Puchowskiej, Stanisławowi Skrętowskiemu, Elżbiecie Wiśniewskiej…